No więc dreams come true! Od wczoraj jestem w UK :) Dawno niczego nie pisałam więc dzisiaj pewnie nadrobię bardzo długim postem :D Zacznę od przygotowań, od razu po maturze powoli zaczęłam robić spis rzeczy które muszę kupić/zrobić. Ostatni tydzień był pełen pożegnań i przygotowań. Wzeszłą niedzielę wyjęłam moją walizkę i tak przez calutki tydzień leżała w rogu pokoju, w piątek już byłam prawie spakowana kiedy przyszedł mój tata i stwierdził że mam bigos w walizce i zaczął po swojemu układać rzeczy. Miałam na styk 19,5 kg natomiast co do podręcznej to zamiast walizki która miała o 2 cm za dużo ( mój tata przeżywał że nie wpuszczą mnie do samolotu z walizką) wzięłam większą torbę. Tak więc o godzinie 14 ruszyłam z mojego pięknego miasta do Bydgoszczy. Teraz opiszę szczegóły lotu bo chyba właśnie tym najbardziej się orałam.
Lot
Po 15 można było już dać bagaż do odprawy, a następnie przejść do kontroli osobistej. Po drodze oczywiście sprawdzają wasz dokument tożsamości i bilet. Tak więc przy bramce obszukali mnie jakbym była jakąś terrorystkączekałam na mój samolot. Gdy szłam już do samolotu serio nie wiem jak to opisać po prostu cieszyłam się jak dziecko chociaż już wcześniej leciałam. Tak więc samolot był pełen dzieci które co chwilę się darły zresztą sama siedziała obok jakieś babki z dzieckiem. Lot był bardzo przyjemny, czasami trochę zatykały mnie uszy, ale widok białych chmurek strasznie mnie cieszył. O 18.07 samolot wylądował w Londyn Stansted, wysiadłam jako jedna z ostatnich i od razu szłam za tłumem, jechałam schodami ruchomymi a potem zobaczyłam coś w rodzaju windy, otworzyło się a tam mały wagonik, który wyglądał i jechał z prędkością metra. Wychodzę z tego wagoniku, a tam kontrola tożsamości pasażerów, stałam w długiej kolejce jakieś pół godziny po czym podchodzę do okienka i murzynka pyta się Are you with parents? a ja nooooo po czym roześmiała się i powiedziała, że się pomyliła. Potem podeszłam do taśmy z moim bagażem, odebrałam i szłam do wyjścia trzymając pomarańczową kartkę. Host dad od razu mnie zobaczył . W jakieś 40 min dotarliśmy do Cambridgę w tym czasie host pytał się jak poszły mi egzaminy, ile mam rodzeństwa itp. Jak przyjechaliśmy mała już oczywiście spała, ona chodzi spać o 18/18:30. Hostka przygotowała łososia z makaronem było pyszne!
Jeżeli chodzi o angielski to z rozmawiało mi się dość swobodnie i większość rozumiałam. Może dlatego, że host pochodzi z Indii (dzisiaj patrzę na ścianę a tam zdj jego rodziców i jego mama miała na czole "czerwoną kropkę" haha nie wiem jak nazywa się ten znak) natomiast hostka typowy english który bardzo ciężko jest zrozumieć.
Dom
Jadąc samochodem dowiedziałam się że rok temu przeprowadzili się oni do starego 17-wiecznego domu stąd też nie wszystko jest zrobione. Od strony przedpokoju są drzwi i na dole jest warsztat hosta, a na górze jest moja łazienka, pokój gościnny i mój pokój, tak więc bardzo komfortowo, w pokoju mam nawet małą lodówkę. Generalnie oprócz mojego piętra wszędzie jest messy naprawdę nawet oni sami mówią ale jak widać wszechogarniający bałagan kompletnie im nie przeszkadza.
Day 1
Wstałam koło 8 ale zanim się ogarnęłam była już 9 tak więc zeszłam na dół z prezentami i wręczyłam je małej i Hostowi (hostka już była w pracy). Mała od razu zaczęła rysować kredkami, na których były namalowane widoki Torunia. Dla hostów kupiłam pierniki (toruński przysmak), a dla małej kredki + domek, w którym znajdowały się pierniki. Zjadłam płatki na śniadanie i host zrobił mi kawę, zaczęliśmy robić porządki pod schodami, gdzie znajdowały się kartony zabawek Sity. W życiu nie widziałam takiego burdelu,host zaczął wkładać część zabawek, którymi mała się nie bawi do worka i potem dają je do charity shop. Potem poszliśmy na plac zabaw i zobaczyć centrum, gdzie zjedliśmy lunch we włoskiej restauracji. Zamówiłam jakąś pastę ze szpinakiem, która była strasznie mdła. Obsługa w Anglii jest boska obojętnie co nie zamówisz jest lovely! Pokazali mi ulubiony sklep Sity, bibliotekę która znajduje się w centrum handlowym oraz uniwersytet.
Child
Sita naprawdę nie jest rozpuszczonym dzieckiem, kiedy weszliśmy do jej ulubionego sklepu nawet nie krzyczała że coś chce. Jej ulubiona bajka to Frozen i śpiewała cały czas Let it go the perfect girl is gone..:D Moje imię wymawiane przez hosta Ejnilia jest dla niej nie do przełknięcia więc cały czas mówi she/her.
Pogoda
Lovely! Od wczoraj jest słonecznie, a dzisiaj to chyba było 25 stopni.
Pies
The worst thing ever! Cały poranek szczekał, więc trzeba trzymać rękę żeby mógł ją oblizać,potem pogłaskać i w ciągu dni jeszcze się z nim chwilę bawić i dawać jakieś tam chrupki...
Dzisiaj host dał mi już wypłatę więc mam 100 funtów, a właściwie 150 bo 50 w sumie nie potrzebnie wymieniłam w Polsce. Jutro muszę być na dole koło 7 i host ma pokazać mi drogę do przedszkola Sity. Oczywiście na rowerze, ale nie wiem czy nie powiem im że wolałabym pieszo dlatego, że rower ma z tyłu fotelik dla dziecka, który moim zdaniem nie jest stabilny i serio boję się, że coś się stanie. Przepraszam za ten chaotyczny post ale to pierwsze 2 dni więc so excited :)
Przygoda w Cambridge
niedziela, 22 czerwca 2014
piątek, 9 maja 2014
Matura, matura czyżby bzdura
Jestem już po 4 egzaminach taaak! Jeszcze tylko chemia, biologia i dwa ustne :) Ogólnie rozwala mnie to co się dzieję na facebooku i zakładanie stronek typu 'dzisiaj weselu, w sierpniu poprawiny' najpierw się śmiałam, ale później stwierdziłam że serio to jest żałosne, fakt faktem nasza 'stara matura' (w przyszłym roku będzie inna) nie należała do prostych, ale bez przesady jeżeli ktoś się uczył 3 lata w liceum to można zdać! Polski podstawowy tak był mój ukochany potop <3 jestem świrem i kiedyś cały przeczytałam. Temat ułożony typowo na siłę 'emocjonalne stany żołnierskie' czy coś w tym stylu, więc tak naprawdę pisanie o niczym konkretnym.. Podobno rozszerzenie z polaka miało prostsze tematy niż na podstawie hehe Potem matma oczywiście trudniejsza niż w zeszłym roku bo przecież cke musi udowodnić, że ta stara matura się nie nadaje, teraz będą gorsze wyniki i trzeba wprowadzić nową. Angielski podstawowy prościutki sprawdzałam i mam tylko jeden błąd w czytaniu i słuchaniu, natomiast rozszerzenie nie wiedziałam, że jest podzielone na dwie części i w sumie to trwało 4 h, gramatyka i praca pisemna była spoko ale czytanie i słuchanie to była miazgaa.. u mnie w klasie angielski jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie, ale czytanie to co drugie słówko nie wiedziałam co znaczy... Moje piękne marzenia o posiadaniu średni matur 70% spadnie chyba na 60%...w poniedziałek biologia jeżeli to będzie z serii trudna matura i będę miała poniżej 60 to w przyszłym roku to poprawie.. jeszcze 11 dni i będę wolna! Btw wiecie gdzie można kupić książeczki po angielsku o Polsce dla dzieci? Thank you in advance :*
czwartek, 17 kwietnia 2014
ODLOT!!! 21st June :)
Znowu chce mi się krzyczeć z radości, wczoraj już zarezerwowałam bilet, nie mało było przy tym nerwów naprawdę ceny biletów zmieniają się błyskawicznie, jak tylko dostałam wiadomość od hostki, że mogę rezerwować bilet wchodzę o 13 na stronę rynair cena 134 zł (bez bagażu) myślę spoko, czekałam aż tata wróci z pracy żebym mogła z nim zarezerwować o 17 cena 147 zł, a po pół godziny 122!! Rodzice stwierdzili, że poczekamy do wieczora to może jeszcze spadnie, nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale cena wzrosła do 166, a później znowu spadła na 122 i wtedy kupiłam do tego w pip drogi bagaż, wzięłam 20 kg chociaż całej szafy i tak nie zamierzam brać bo w końcu mam zamiar tam korzystać. Miałam jechać na początku czerwca, jednak dostałam reprymendę haha od hostów, że nie mam komunikować się z ich au pair w sprawie wyjazdu ponieważ to zależy od tego kiedy kogoś znajdą na zastępstwo w szpitalu, taki urok tego zawodu. W poniedziałek miałam dać G odpowiedź kiedy ustaliłam z hostami datę wyjazdu, myślałam, że z nimi gadała i powiedzieli jej o tym, że zależy od ich pracy, a ona nic nie wiedziała. Dziwne mają jakieś relacje.. Wszystko na razie idzie zgodnie z planem, znalazłam rodzinkę i zarezerwowałam lot przed maturą więc mogę spokojnie pisać egzaminy! I'm happy! Już dziękowałam wielu osobom za pomoc przy tym wyjeździe, ale jeszcze raz to zrobię:
-Klaudia U - gdyby nie ty, może bym nie dowiedziała się o au pair i została w Polsce więc jestem dozgonnie wdzięczna
-Natalka- moja best, best supporterka, absolutnie dałaś mi wielkiego powera nie tylko duchowego, you know what I mean ;) <3 mam nadzieję, że będę miała okazję ci się odwdzięczyć
-Pawlik&Goliat - nieustanne heheszki z nazwy bloga anielka aupairka, dzięki za wiarę <3
-za kolorowe referencje paru osobom
-wszystkim, którzy czytają mojego bloga i cieszą się razem ze mną
czwartek, 10 kwietnia 2014
Congratulations! You are going to be an au pair in Britain!
I can't believe tak szybko wszystko się zadziało, dwa tygodnie temu byłam bliska rezygnacji, a teraz dostałam oficjalne potwierdzenie wyjazdu do host family!!!!!!!! aaaa tak chce mi się krzyczeć z radości:) Więc miałam drugą rozmowę na skype z rodziną z Cambridge o której wcześniej pisałam i przedstawili mi swoją córkę, to już był dla mnie znak, że mogę zostać potencjalnie ich au pair. Najpierw S była nieśmiała i zasłaniała twarz, a potem zaczęła trochę gadać i na koniec przyniosła wielkiego fioletowego kucyka pony,który był dwa razy większy od niej. Dowiedziałam się, że lubi jeść pastę, bawić się wróżkami i ma koleżanki w przedszkolu haha Później hosci poprosili żebym powiedziała coś o sobie, pytali się czy mam certyfikat pierwszej pomocy i tyle ;) Dostałam maila do ich obecnej au pair Giuli, która pochodzi z Włoch i jest z nimi od stycznia, plan dnia wygląda u niej tak:-7-8 robi śniadanie, ubiera małą S i zaprowadza ją do przedszkola 25 min rowerem lub 50 min pieszo (codziennie pokonuje 15 km)-później wraca do domu,wyprowadza psa i może robić co chce ;)-14;30 jedzie po małą i zajmuję się nią do przyjścia rodziców 18;00-18;30Później dostałam wiadomość od hostów jakoś w niedziele 'We were wondering whether you would like to be our au pair ?' to już było dla mnie szczęście!Generalnie będę musiała wyjechać wcześniej gdzieś na początku czerwca, czyli wcześniej niż mam napisane w aplikacji, no cóż po maturce impreza i WYJEŻDŻAM! Kryzysowe momenty w czasie szukanie rodziny to normalne więc się nie można poddawać tylko czekać na swój perfect match! Dzięki Bogu i najlepszym przyjaciółkom, które mnie wspierały osiągnęłam to o czym marzyłam od drugiej klasy liceum. Teraz czekam na oficjalne zaproszenie od rodziny goszczącej i szukam połączenia do UK!!!
środa, 2 kwietnia 2014
Update - pierwsza rozmowa na skype z host family
W
ciągu tych paru dni wiele się wydarzyło więc zaczynam od początku. W czwartek
napisałam przez skype do agencji w Anglii, że nie otrzymałam żadnej odpowiedzi
od rodziny goszczącej, podałam nazwiska tych rodzin i obiecali się z nimi
skontaktować. Tego samego dnia dostałam maila od rodziny, z której
zrezygnowałam. Wyglądałoby tak jak agencja nie poinformowała rodziny.
Następnego dnia zadzwoniła pani z HAP czy otrzymałam maila od rodziny i czy mam
odpisać że nie jestem nimi zainteresowana, stwierdziłam że mogę spróbować i
powiedziała, że nie może skontaktować się z smartaupairs (dziwne że ja mogłam
się skontaktować). Do niedzieli trwała cisza - nikt nie pisał. Wtedy
stwierdziłam, że jeżeli nic się nie zmieni do 10 kwietnia to zrywam umowę z
biurem i zaczynam szukać przez Au Pair World. Na Au Pair World oprócz Wielkiej
Brytani zaznaczyłam również Irlandię (byłam 7 lat temu, jest tam pięknie!) więc
Irish family why not? W poniedziałek z APW dostałam wiadomość od rodziny naprawdę bardzo fajny mają profil list też ok. Mają 3 dzieci
matka pracuje 3 dni w tygodniu więc będę miała więcej czasu dla
siebie,napisała, że jest Polką i jak będę miałą homesick to będzie ze mną mogła
gadać po polsku:) i będę mogła chodzić do szkoły językowej w Worcester.
Napisałam, że jestem zainteresowana i wczoraj dostałam dłuuuugą wiadomość o
nich wszystkich. Fajna ta rodzinka, ale małą płacą i lokalizacja też
średnia. Tego samego dnia dostałam wiadomość z agencji od rodziny z Cambridge
(oboje są lekarzemi, 4-letnia córeczka, mają sprzątaczkę więc raczej nie
zostanę wykorzystana jak cleaner) napisali, że chcieliby mnie lepiej poznać i
pogadać na skype. Wczoraj patrze na maile i wiadomość czy możemy pogadać o 19
GMT. W końcu zaczęło się coś dziać :) Może to lepiej, że dowiedziałam się
o tej rozmowie parę godzin przed przynajmniej tak się nie stresowałam. Przygotowałam
pytania, które chciałam zadać i tyle. Spodziewałam
się angielskiego bełkotu i na początku trochę był 'nice to meet you' a ja
'could you repeat' haha ale później już było spoko. Rozmowa trwała 12 min, czyli strasznie krótko z reguły jak czytałam blogi innych
dziewczyn to taka rozmowa trwa godzinę i przez większość czasu to rodzina gada, a u mnie było trochę takie interview, pierwsze co to pokazali mi pieska (mały,
bialutki :)) później zadawali pytania
-Dlaczego chce zostać au pair?
-Czy mieszkałam kiedyś dłużej poza domem?
-Co chce robić po au pair?
-Co lubię robić w wolnym czasie?
- Z jaką rodziną chciałabym mieszkać?
-Co lubię jeść?
-Czy lubię psy?
Największa wtopa jaką zaliczyłam, host pyta się czemu chce studiować w Liverpool, on też tam studiował i dlaczego wybrałam ten uniwersytet haha powiedziałam że klub piłkarski masakra (co ma klub do medycyny?! ach ta moja logika). Później ja zadawałam im pytania. Oczywiście pierwsze pytania dotyczyły małej S - ma 4 lata. Do moich obowiązków będzie należało wychodzenie z psem 2 razy dziennie, czasami przygotowywać posiłki, sprzątać pokój ich córki po zabawie, będę chodzić w weekendy do szkoły językowej, jak S będzie w przedszkolu to mogę robić co chce. No to tyle, na koniec zapytałam się tylko o religie są niewierzący,ale nie mają nic przeciwko tego, że jestem praktykująca. Podsumowując poczułam że mój angielski przez ten stres był kiepski, na interview wszystko rozumiałam, a tutaj musiałam się dobrze wsłuchać w to co mówią. Ale chyba nie było tak źle przed chwilą mi napisali 'It was great speaking to you yesterday!' i chcą umówić się na kolejną rozmowę więc może coś z tego będzie :)
-Dlaczego chce zostać au pair?
-Czy mieszkałam kiedyś dłużej poza domem?
-Co chce robić po au pair?
-Co lubię robić w wolnym czasie?
- Z jaką rodziną chciałabym mieszkać?
-Co lubię jeść?
-Czy lubię psy?
Największa wtopa jaką zaliczyłam, host pyta się czemu chce studiować w Liverpool, on też tam studiował i dlaczego wybrałam ten uniwersytet haha powiedziałam że klub piłkarski masakra (co ma klub do medycyny?! ach ta moja logika). Później ja zadawałam im pytania. Oczywiście pierwsze pytania dotyczyły małej S - ma 4 lata. Do moich obowiązków będzie należało wychodzenie z psem 2 razy dziennie, czasami przygotowywać posiłki, sprzątać pokój ich córki po zabawie, będę chodzić w weekendy do szkoły językowej, jak S będzie w przedszkolu to mogę robić co chce. No to tyle, na koniec zapytałam się tylko o religie są niewierzący,ale nie mają nic przeciwko tego, że jestem praktykująca. Podsumowując poczułam że mój angielski przez ten stres był kiepski, na interview wszystko rozumiałam, a tutaj musiałam się dobrze wsłuchać w to co mówią. Ale chyba nie było tak źle przed chwilą mi napisali 'It was great speaking to you yesterday!' i chcą umówić się na kolejną rozmowę więc może coś z tego będzie :)
czwartek, 27 marca 2014
Nothing change - pesymistycznie
Ach ta moja naiwność patrze na mój 1 match, kiedy byłam tak podekscytowana jakbym miała już wyjeżdżać, a teraz czas na mój 'uświadomiony optymizm'. 13 marca pisze e-mail do rodziny goszczącej, 18 marca pisze do kolejnej, we wtorek pisze do kolejnej i NO REPLY, naprawdę nie wymagam tego, żeby odpisywali mi z dnia na dzień ale mogliby łaskawie napisać, że się zastanawiają albo znaleźli inną au pair. Oczywiście tyłka nie chce im się ruszyć i wystukać dwa zdania na klawiaturze. Za tydzień mam zamiar napisać maila do agencji, żeby coś z tym zrobili, nie po to płacę im 490 zł żeby wyczekiwać jak na zbawienie odpowiedzi od jakiejkolwiek host family. A z agencji pewnie odpowiedzą że to nie ich wina, i jeszcze duuużo czasu, za 2,5 miesiąca chce być w UK, bilety drożeją i chciałabym pod koniec kwietnia (czyli za jakiś miesiąc) wiedzieć, że wyjeżdżam. Wczoraj z tej złości założyłam konto na Au Pair World, o dziwo moi rodzice jakoś to przełknęli, że jechałabym bez agencji. Chce jeszcze napisać maila do biura partnerskiego z którym miałam interview, może mi jakoś pomogą. Robię wszystko żeby mieć więcej propozycji i nawet nagrałam introduction video, ale nawet to nie pomogło i wychodzi na to, że na tydzień dostaje 1 match, na który i tak nie dostaje odpowiedzi. Jak nic się nie poprawi to rezygnuje z HAP i nie zamierzam płacić 200 zł kosztów manipulacyjnych, ponieważ póki co żadna rodzina nie nawiązała ze mną kontaktu say goodbye z takimi usługami.... A jeszcze ostatni match to rodzina, która mieszka w Cambridge, rodzice są lekarzami i pracują w szpitalu, mają 4-letnią dziewczynkę, psa i oferują 100 funtów.
wtorek, 18 marca 2014
Match #2 and #3
Kolejne matches przychodzą jestem zdumiona, mam już 3! Odpowiedź od pierwszej hostki do tej pory nie dostałam, ale agencja napisała, że może ma dużo kandydatek i jeszcze dużo czasu do czerwca więc mam cierpliwie czekać na odpowiedź. 2 match pojawił się już w piątek - samotna mama z dwójką dzieci 8 i 10 lat po samej treści listu było widać, że poszukuje gospodyni, a nie au pair, oczywiście blisko Londynu mieszkają, ale zakres obowiązków typu sprzątanie i gotowanie od razu mnie odrzuciły więc podziękowałam za tą propozycję. Dzisiaj już 3 match tym razem rodzinka pełna z jedną sześcioletnią córeczkę, mieszkają pół godziny pociągiem od Londynu, więc dla mnie ok :) Rodzinka praktykuje aktywny styl życia i będzie miło jeśli do nich dołączę. Raz w tygodniu po południu ich córka chodzi na balet i trzeba ją zawieść taksówką. Do moich obowiązków będzie należało dbanie o pokój dziecka i jego ubrania oraz light housework cokolwiek się pod tym kryje muszę zapytać.Oferują 90-95 funtów, czyli więcej niż poprzednie host family :) Zaraz zabieram się do pisania maila do nich. See you soon!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

